Podlasie

Topiło, mała wioska w środku Puszczy Białowieskiej. Dotarliśmy tam nocą, minęliśmy piękny parking Lasów Państwowych (zaparkowany był tam jeden jedyny samochód z rejestracją…GA 😊) i stanęliśmy na samym końcu szutrowej drogi tam, gdzie wąskotorówka po małym mostku i grobli przecina i rozdziela zbiorniki wody na rzece Perebel. Nie byliśmy sami 😊 Swoje nocne połowy kończyli właśnie miejscowi wędkarze. Gdy się obudziliśmy o poranku, kolejni już stali poustawiani ze sprzętem. W sezonie Topiło tętni życiem – wąskotorówka między Topiło i Hajnówką to główna atrakcja tego miejsca. Koło odnowionej stacji kolejki kilka zadaszeń, paleniska, miejsce na rowery. Lecz o tej porze roku nikogo już tam nie ma. Wioska zamiera podobnie jak przyroda dookoła. Na dzikich jabłonkach jeszcze ostatnie jabłka więc zrobiliśmy sobie zapas na kilka dni.

Nie wiem czy jeszcze pamiętacie, piszę teraz do rodziców, pierwszy raz bez dzieciaków. Wieczorem książka z herbatą w ręku, spokojna noc. O poranku śniadanie bez napinki i powolna kawa z kawałkiem gorzkiej 😊 Dziadków na rękach nosić 😊

Tym razem na Podlasie przyjechaliśmy dla Puszczy. Jakiś czas temu głośno o niej było, chcieliśmy więc sami zobaczyć, jak się miewa.

Pierwsza wioseczka na skraju Puszczy, po drodze do Hajnówki to Łozice. Kilkanaście starych chat, prawosławnych krzyży. Pewnie pomknęlibyśmy szybko dalej, gdyby nie ostatni dom. Jakoś rzucił nam się w oczy i nie mogliśmy przejechać obojętnie. Zaparkowaliśmy i podeszliśmy do ogrodzenia. Tabliczka wisząca na płocie oznajmiła, że to Gospodarstwo Agroturystyczne Romana Patejuk. Podziwiamy, kilka zdjęć i nagle zauważamy, że idzie do nas … babcia Tekla, jak to się później okazało. Podeszła i mówi: ‘może kupiłby Pan barana albo kozę’? Może zauważyła naszego vana i oceniła, że jedno zwierzę zmieści się do środka. Uśmiechnąłem się, podziękowałem i tak zaczęła się rozmowa. Po 3 minutach rzuciła: ‘może wejdziecie na herbatę i ciasto? Właśnie upiekłam’ 😊 Czyż można odmówić, gdy ślinka już zaczęła lecieć? 😊 Weszliśmy i…minęły 3 godziny zanim ruszyliśmy w dalszą drogę. Lubię takie spotkania, przypadkowe, niby nic, jednak trafia swój na swego i rozmowa się toczy. Natalia wyrzucała mi później, że jak można było zjeść całe ciasto haha Było smaczne, babcia Tekla częstowała więc nie mogłem odmówić. W archiwum lokalnych gazet (widzieliśmy na własne oczy) i w Internecie o babci Tekli możecie sobie poczytać. Agroturystyka była miejscem, w którym zawsze byli jacyś goście. Babcia gotowała, piekła. Dzieci gości pomagały zbierać jajka, doić krowy i kozy, aby chwilę później pomagać ubijać masło w maselnicy. W tym czasie p. Roman zajmował się agroturystyką i gośćmi. Znał Puszczę jak własną kieszeń, więc zabierał ich w najpiękniejsze i najdziksze jej rejony. I byłoby tak dalej, gdyby nie życie, które zawsze pisze własny scenariusz. Łza zakręciła się w oku, kiedy babcia Tekla mówiła o śmierci syna.

Przyjacielskie pożegnanie z osobą, którą poznaliśmy 3 godziny wcześniej i ruszyliśmy w dalszą drogę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s