Wspin, rowery, szpital i lejąca się krew

Żyjąc w vanie, spędzając większość dnia w outdoorze (rower, trekking, góry, wspin) trzeba liczyć się z tym, że w końcu trzeba będzie wyciągnąc apteczkę albo jechać do szpitala. Podrapane dzieciaki to standard. Wystarczy, że na tutejszych skałach zaliczą mały zjazd i leje się krew. Gleba na rowerze, która zakończyła się tylko podrapanym fotelikiem, albo zgubiona śruba hamulca, której brak odkryliśmy po zjeździe 1100m w dół. Dobrze, ze druga wytrzymała! Za to serwis mogłem zrobić w przepieknym warsztacie 😉

Malika i Mandela nie przypominają dzieciaków z reklam butów, spodni czy zabawek. Brudna puchówka Patagonii, spadek po siostrze, w której Mandela wygląda…jakby go pies przeżuł i zwrócił 😅 Za to nadal ciepła. Ilość dziur na Maliki spodniach może konkurować ze szwajcarskim serem – tata siedzi po nocy i ceruje 🙂 Dzieciaki szczęśliwe, choć nas przyprawiają często o skoki ciśnienia.

Właśnie wróciliśmy ze szpitala… Mandela lubi wskakiwać na swój rower i jeździ to w jedną, to w drugą. A tata powtarza co chwilę – jak rower, to kask na głowę i z dala od vana. Podbródek rozciety, mięcho na wierzchu, szybkie pakowanie i jazda. A sardyński SOR…przyjeli nas w 5 minut! Miłe pielegniarki, super lekarz. Może to skandynawski wygląd Mandeli (blondyn z niebieskimi oczami – ma to po tacie 😉) sprawił, że co chwile go zagadywano, głaskano. Rozcięty podbrudek, a…zero płaczu. Personel był zaszokowany, że można go rozebrać zbadać, osłuchać. Dał sobie odkleić plaster, zdezynfekować ranę – nawet się nie skrzywił. Dopiero, gdy poproszono go, żeby otworzył buzię zaparł się jak osioł i nie było rady 🤣 Pielęgniarki zrezygnowały hihi

Koty za płoty, mamy temat szpitala przerobiony więc o jedno doświadczenie bogatsi.

Dziękujemy Basi i Mariuszowi, którzy stojąc koło nas zebrali nasz sprzęt na pakowanie którego nie było czasu. Kasi i Beacie za tlumaczenie i telefon do pierwszego szpitala – po 5 min drogi zawróciliśmy i pognaliśmy do Cagliari. Malice za opiekę nad bratem podczas jazdy. No i Natalii, za logistykę, kiedy ja mogłem poczuć się jak kierowca ambulansu 😄


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s